Ja ich tu wcale z powrotem nie chce.
Możemy założyć jakiś ruch obrony granic przed nimi?
XD
Nie oceniam, akceptuję i wspieram, acz czy to tak źle dla kompozycji społecznej na tym terytorium, aby sprowadziły się tutaj osoby, co Normalny, Zdrowy Świat zobaczyły?
Lecz fakt – nie obiecujmy sobie za wiele. Bolandczyk wyssał konserwatyzm obyczajowy z mlekiem matki, zaś Balcerowicze z Olechowskimi dosypali mu liberalizm gospodarczy do owsianki. I z tego się już niestety nie wyrasta.
Chciałabym na to patrzeć tak jak ty, ale nie umiem przez różnicę doświadczeń.
Ci, którzy wyemigrowali z mojej miejscowości to w większości element tak paskudny, że miałam nadzieję że w życiu już ich nie zobaczę, albo że zgniją w pierdlu za granicą. Oczywiście między nimi trafiali się też ci normalniejsi, ale oni zwykle wyjeżdżali zarobkowo i wracali.
Ci, o których myślę, nawet jeśli zobaczyli “zdrowszy świat”, to wcale tak o nim nie myśleli – po części choćby i dlatego wracają i tutaj będą walczyć o to, żeby ich macierzysty kraj nigdy nie przeobraził się w to, co rzekomo sami na Zachodzie widzieli (tj. czytali w tłumaczeniach w polonijnej prasie). Teraz więc będą tutaj bronić “ojczyzny” przed “ciapatymi i pedałami”, bo przecież jak w/w grupy się panoszą, to wszystko upada.
Ewentualnie wrócą do swoich kryminalnych aktywności.
Tak, wiem że przesadzam, między nimi wraca też sporo “normalnych rodzin z dziećmi” – ciekawe jednak jakie ci ludzie mają poglądy na to, co zobaczyli na Zachodzie i jak ostatecznie to oceniają. Ciekawe też jak zareagują na naprawdę niewydolny system polskiej opieki zdrowotnej, kiedy przestaną z niego korzystać tylko okazjonalnie. No i ogólnie na polskie realia. Ciekawy temat do badań, ale ja na chwilę obecną mam tylko emocjonalny odruch pod tytułem “nikt was tu nie chce”.
Megawsparcie wysyłane! To serio smutne. :-(
Faktycznie, z subiektywnych doświadczeń to leci tak, że bardziej osoby z przyczyn obyczajowo-mentalnościowych emigrowały, czyli właśnie Pozytywne, Wolne Duchy, które w Niderlandii odnalazły Azyl i Ukojenie (sam byłem ongiś bliski takiej decyzji). Coś świta, że w Wolnych Konopiach był taki case lata temu (< '17 r.?), iż osoba z niepełnosprawnością chciała wnieść sprawę do bodajże SN (ws. Medycznej Marihuany?) i się poddała, łatwiej jej było wyemigrować do NL.
A że toksycznej patologii zawsze było lokalnie dużo – cóż, szczera prawda. Wierzę Ci w pełni, że im nijak nie pomógł kontakt z Zachodem.
Z tym kryminałem to ambiwalentne – Dobrowolna Neuromodulacja, czyli np. stosowanie czy uprawa roślin narkotycznych na własne potrzeby lub do Klubu Społecznego, jest klasyfikowana w .pl jako kryminał, a nie np. przestępczość polityczna. Nas w WK aż tak nie ruszali, lecz wiele apolitycznego “ziomkostwa z piaskownicy” jak najbardziej tak, i ci ludzie po wyrokach się później nieraz “staczali” w tym sensie, że tracili nieodwracalnie wiarę w sens nawiązywania relacji ogólnospołecznych. Czyli np. prosty, drobny diler osiedlowy zostawał po kolejnych “zagonieniach”, “Sankach”, “Puchach” multirecydywistą albo i socjopatycznym żołnierzem w gangu – gdzie w Niderlandii miałby perspektywy na zostanie szanowanym obywatelem, np. właścicielem Coffee Shopu.
A już przestań wszystko sprowadzać do zielonego.
Ci ludzie mieli wyroki za rozboje itp, nie za handel czy posiadanie. Poza tym nikt kto handluje w PL nie ma tylko jednego narkotyku w portfolio. xD
Wiesz, właśnie taką znam z życia kolejność: od biegania z zielonym, przez później wyrwy, włamy, połamania i dziesiony, po finalnie wywózki, gacie, głowy itp. points of no return. (Re)presje: z systemu (rodzina, szkoła, policja) oraz z podziemia (bezwzględna konkurencja). Punkt wyjścia: normalny ziomeczek, tylko z każdą dolewą coraz bardziej socjo.
Zaś co do jednego narkotyku w portfolio – IMHO wszystkie są sobie +/-“równe” (oczywiście tak nie jest) – jest roztwór alkoholu etylowego (twardy drag) na półce w monopolu, jest susz roślinny krzewu tytoniowego bądź mielone ziarna kawowca (miękkie dragi), to ma prawo być koperta koko u człowieka (krasnodrzew pospolity nie rośnie w lokalnym klimacie) – i karczmarz, i sklepikarz, i człowiek mają wtedy porównywalną ocenę etyczną.
To napisawszy, większość znajomych biegała lub biega jak już to właśnie głównie z cannabisem (może w takich akurat kręgach się obracam).
Oczywiście, stosunek do Dobrowolnej Neuromodulacji to jedynie bardzo cząstkowa kwestia, zaś o Pozytywności Społeczeństwa (np. Niderlandzkiego) rozsądza znacznie więcej aspektów (od Tolerancji i Niewywyższania się począwszy). Ponieważ zgaduję, że oboje lubimy pracę na danych, to podrzucam, co tam skromnie leży na desce kreślarskiej dla metodycznego opracowania :-) – wziąć kryteria np. stąd:
- http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_freedom_indices ,
- http://warwick.ac.uk/fac/soc/pais/research/csgr/benchmarking/database/
(pisząc za siebie: filtrując po “Freedom”, a bez “Economic” w tytule) – i według nich orientować się selektywnie po świecie, kręgach, osobach.
Sorry, nie chce mi się tego czytać. Tych linków. Koleś który groził mi w szkole siedział za włamania. Włamywał się, bo nie miał pieniędzy na narkotyki, a nie bo był biednym dilerem którego psy parę razy za dużo zwinęły. “Dobre chłopaki” z prowincji nie biegały z towarem, bo kogo było tu stać na towar xd Jak juz to włamywały się do lokalnego kiosku żeby shandlować zajumane stamtąd papierosy (ale byli głupi i wpadli co do jednego). To są zwykłe historie: ludzie z dysfunkcyjnych rodzin, już w gimbazie wykazywali pewne tendencje, do szkoły średniej nie szli, towarzystwo z zawodówki samo ich ustawiało, potem było chodzenie z nożami, jakieś wymuszenia na małą czy dużą skalę itp. Z “lajtowych” rzeczy to kradzież torów czy kabli kolejowych, gdzie przynajmniej nikt nie cierpiał.
Hej, wiadomix, nie musisz nic czytać jak nie masz Czasoprzestrzeni, tylko spójrz – te linki (materiały pod nimi, wywiedziony koncept) są po to, abyś ani Ty, ani żadne z nas takich osób spotykać nie musiało, zaś idealnie – choć to uważam już dziś niestety za utopię, fikcję – aby takich dysfunkcji nie było szerzej, aby malały.
Rysują się dwa scenariusze:
- zły koleś, co jest agresywny i grozi słabszym (Przyps z ofiarami), a przy okazji ma coś wspólnego z proszkami, np. jest od nich uzależniony,
- dobry koleś, co nie jest agresywny i nikomu nie grozi, a tylko obraca nie takim towarem, jak każą np. bolandzkie przepisy (Przyps bez ofiar).
Twierdzę skromnie, że replikacja np. Relacji Społecznych z Niderlandii (acz być może są lepsze przykłady) ma potencjał zapobiegać obu scenariuszom (temu drugiemu od razu, pierwszemu być może po dekadach czasu).
Sorry za niedelikatność – nie pytam niedyskretnie, ale jeśli masz np. traumę po patusach i innych bullies, to daję Ci solidarnościowo znać, że z kolei mam najpewniej PTSD po psiarni (w porównaniu do którego żadne inne nie ma już startu). :-)
Gratulacje dla Polaków, macie powód do dumy




